Miasto - ludzie - rewitalizacja. Reportaże, eseje i wszystko, co pośrodku. Blog działa dzięki stypendium dziennikarskiemu Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
RSS
sobota, 03 kwietnia 2010
Cmentarz w West Didsbury

West Didsbury to Anglia, jaką wyobrażają sobie nasi dziadkowie. Stare wiktoriańskie rezydencje, piętrowe autobusy, pola golfowe i wiekowe parki. A do tego oczywiście - flagmatyczni Anglicy.

Jednym z najbardziej ożywionych miejsc w tej sennej mieścinie na przedmieściach Manchesteru jest... cmentarz. Zakwefione wdowy pielgrzymują tu wraz z czeredą małych Mohammedów na groby z czarnym półksiężycem, otyłe Brytyjki człapią ze znudzonymi mężami w błękitnych tiszertach City, by położyć kwiaty z ASDY pod krzyżem mamusi. Jest nawet polska część nekropolii, gdzie w pogodnej ciszy spoczywają szczątki Zofii, Zenonów, Stanisławów - nie trzeba nawet patrzeć na daty śmierci, wystarczy rzut oka na imię, by wiedzieć, że to stara gwardia, jeszcze z czasów wojny.

West Didsbury

West Didsbury2

Nad zapadniętymi pochówkami z XX wieku góruje ponad dwumetrowa czarna bryła: to grób Demonda Noonana, jednego z najsłynniejszych manchesterskich gangsterów. Do dziś zbierają się przy nim czasem ostrzyżeni na łyso krewni i żołnierze 'Dessiego'. Spokoju szczątków strzegą miniaturowi piłkarze ManU w strojach z końca lat 60. - dokładnie takich, w jakich mały Desmond mógł zapamietać George'a Besta i Bobby'ego Charltona. Obok - świeże kwiaty, listy, obrazki świętych.

Noonan zginął 19 marca 2005, zadźgany nożem po wyjściu ze spelunki w Wythenshawe przez szeregowego dealera narkotyków. Na kwietniowym pogrzebie żegnały go setki ludzi, na czele z zespołem ubranych w kilty kobziarzy. Trumnę przywieziono karocą, jakby chodziło nie o uzależnionego od cracku zabijakę, a wampirzego lorda.

'Dessy' zaczynał w latach 80. jako bramkarz w nocnych klubach. Po latach bójek i awantur dorobili się z braćmi reputacji, która pozwoliła im zatrudniać innych osiłków i kontolować wejścia do 80 proc. lokali w mieście. Potem przyszedł czas na poważniejsze przedsięwzięcia: napady, morderstwa, handel bronią i dragami, wojny gangów.

Bajecznie bogaci Noonanowie - tylko do końca lat 90. zgarnęli z haraczy i napadów na banki ponad 8 mln funtów - skończyli źle: Desmonda zadźgano, Damien zginął w wypadku motocyklowym na Dominikanie. Najlepiej powiodło się Dominikowi Noonanowi, który pod koniec lat 80. trafił za kraty za napad na bank w Cheetam Hill, a parę lat temu wyszedł na wolność.

West Didsbury3

W cieniu bitew gangów z Salford, Cheetham Hill i Moss Side na przedmieściach Manchesteru toczyła się inna walka: ostateczne starcie wiewiórek. Wygrały ją te szare, przywiezione z Ameryki. Dziś wytropienie w całej Anglii choćby jednej rudej wiewióry graniczy z cudem. Przegrały one z przywleczonymi z Nowego Świata przez szaraki chorobami, na które same nosicielki były odporne. Czyżby zemsta Tainów?

Cholton

A to już inna nekropolia w sąsiednim Cholton. W pobliskim kościele odbyła się stypa Desmonda Noonana. Dlaczego pochowano go w West Didsbury, a nie tu? Mała wskazówka: płyty grobów służą na tym cmentarzu za chodnik.

Tagi: manchester
18:06, butycortesa
Link Dodaj komentarz »