Miasto - ludzie - rewitalizacja. Reportaże, eseje i wszystko, co pośrodku. Blog działa dzięki stypendium dziennikarskiemu Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe
RSS
piątek, 24 września 2010
Big city life

Hegemonem XXI wieku nie będzie ani Ameryka, ani Chiny. Będą nim wielkie miasta – wieszczy Parag Khanna, ekspert jednego z amerykańskich think tanków.

Metropolie w rodzaju Nowego Jorku, Hongkongu lub Sydney już dziś mają wszystko, co potrzeba: wykształconą siłę roboczą, sprawne systemy prawne, skłonnych do podejmowania ryzyka przedsiębiorców i rozwinięte rynki finansowe. Już dziś 100 miast wytwarza 30 proc. globalnego PKB. Zaradne miasta nie oglądają się na rządy i tworzą sojusze przypominające średniowieczną Ligę Hanzeatycką: Hamburg i Dubaj nawiązały współpracę w dziedzinie transportu morskiego i badań biologicznych, Singapur i Abu Zabi – w sferze handlowej. Ponoć Kair rozwija się tak szybko, że miejska zabudowa dotarła do oddalonych o 20 km od centrum piramid. Prognozuje się, że w 2025 roku Chiny będą miały 15 miast ze średnią liczbą ludności 25 mln.

Jak hiperurbanizacja wpłynie na stosunki międzynarodowe? Czy granice po prostu znikną, bo i tak będzie liczyć się tylko odległość do najbliższego megamiasta? Czy rozrastające się miasta będą wyglądać jak ekologiczne Masdar City, kosmopolityczna Dauha, czy może raczej przeludnione i pełne społecznych kontrastów Bombaj, Meksyk, Sao Paulo?

Że czeka nas nowe średniowiecze – pisał już Umberto Eco. Khanna podaje jednak ten koncept w świeżym sosie, przyprawionym ciekawymi statystykami i obserwacjami ze swoich podróży. Warto poczytać. Więcej - w dołączanej do najnowszego Newsweeka „Europie” (9/2010). Albo tam, skąd Newsweek wziął ten artykuł.

Ps. Na koniec bonus, tak a propos Nowego Jorku. Kto nie słyszał tej wersji, niech żałuje ;)

 

 

00:09, butycortesa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 września 2010
No electricity?

No problem. W gwinejskim Konakry studenci wylegają po zmroku na lotnisko, gdzie latarnie palą się do białego rana. A mnie na studiach odciągała od nauki byle pierdoła :)

(fota ze strony BBC Africa)

23:46, butycortesa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 września 2010
Nie ładuj tyle

Urok opuszczonych miejsc: nieczynnych kopalni, obrośniętych mchem wiat dawnych przystanków PKS, sypiących się murów starych kamienic...

Wydawnictwo Czarne zebrało kilka opowieści różnych autorów o takich niepotrzebnych, wegetujących miejscach w książce „Znikająca Europa”. Norweskie miasteczko nad Morzem Arktycznym, z którego wszyscy młodzi wyjechali na południe. Wierzbołów, zapuszczony dworzec kolejowy na wschodzie Litwy, niegdyś główny węzeł przesiadkowy carskiej Rosji. Ada-Kaleh, tętniąca życiem wyspa na Dunaju, zatopiona w 1970 roku podczas budowy hydroelektrowni. Wille Nowej Tirany, opuszczone w popłochu przez partyjnych dygnitarzy po upadku reżimu. Europa przegrana, zaniedbana, porzucona. I dziwnie pociągająca.

Ja do tej listy dodałbym jeszcze portową uliczkę na Helu. Mur odgradzający ją od nowoczesnych pensjonatów wciąż nosi ślady toczącego się tu do niedawna życia (ostrzeżenia dla operatorów wózków widłowych i kierowców: „Nie ładuj tyle”, „Stosuj pasy bezpieczeństwa”, nazwy przetwórni, biało-czerwony napis Solidarność), które wraz z porzuceniem przez większość mieszkańców rybołówstwa na rzecz turystyki przeniosło się na pobliski bulwar.

Tagi: hel
19:57, butycortesa
Link Dodaj komentarz »